Słyszę to od polskich twórców niemal codziennie: "Mam już 15 tysięcy obserwujących na Instagramie, po co mi jeszcze lista mailingowa?". To dobre pytanie. Odpowiedź sprowadza się do jednego słowa: własność. Obserwujących na Instagramie nie posiadasz. Wypożyczasz ich od Meta, i to na warunkach, które mogą się zmienić w każdej chwili.
Nie chodzi o to, żeby porzucać social media. Instagram, TikTok czy YouTube są świetne do jednego: docierania do nowych ludzi. Ale do budowania trwałej relacji z odbiorcami i sprzedaży, email wygrywa za każdym razem. Zobaczmy dlaczego.
Zasięg w social mediach tylko wypożyczasz
Kiedy publikujesz post na Instagramie, dociera on średnio do 5-10% Twoich obserwujących. Reszta nigdy go nie zobaczy, bo algorytm zdecydował, że pokaże im coś innego. Masz 15 000 obserwujących? Realnie Twój post zobaczy 750-1500 osób. I ta liczba z roku na rok spada, bo platformy chcą, żebyś płacił za reklamy.
Email działa inaczej. Kiedy wysyłasz wiadomość do swojej listy, trafia ona do skrzynki odbiorczej każdej osoby, która się zapisała. Nie do 5%, do 100%. To, czy ją otworzą, zależy od tematu i od tego, czy Ci ufają, a nie od algorytmu, który postanowił Cię ukryć.
Konto na Instagramie może zniknąć z dnia na dzień
To nie teoria. Konta są blokowane przez pomyłkę, przejmowane przez oszustów, zawieszane za rzekome naruszenia, których nigdy nie było. Rozmawiałam z twórcami, którzy z dnia na dzień stracili 30, 50, nawet 100 tysięcy obserwujących, bez ostrzeżenia i bez możliwości odwołania.
Jeśli cała Twoja publiczność jest na jednej platformie, której nie kontrolujesz, budujesz dom na cudzym gruncie. Lista mailingowa to Twoja własność. Możesz ją wyeksportować, przenieść do innego narzędzia, mieć ją zawsze przy sobie. Nikt Ci jej nie zabierze jednym kliknięciem.
Email sprzedaje wielokrotnie lepiej
Konkretne liczby z polskiego rynku: średnia konwersja sprzedaży z posta na Instagramie to ułamek procenta. Z dobrze napisanego maila do zaangażowanej listy, regularnie 1-5%, a przy premierach produktów nawet więcej. Dlaczego? Bo email to medium intencjonalne. Ktoś świadomie zostawił Ci swój adres, bo chce dostawać od Ciebie wiadomości.
Do tego email jest osobisty. Trafia do tej samej skrzynki, w której odbiorca dostaje wiadomości od rodziny i z pracy. Dobrze napisany mail czyta się jak list od znajomego, a nie jak kolejna reklama w nieskończonym scrollu.
Nie musisz wybierać, połącz jedno z drugim
Najlepsi twórcy nie wybierają między Instagramem a emailem. Używają social mediów do tego, w czym są najlepsze, czyli docierania do nowych ludzi, a potem zamieniają tych ludzi w subskrybentów listy. Mechanizm jest prosty: oferujesz coś wartościowego za darmo (lead magnet) w zamian za adres email.
"Pobierz mój darmowy przewodnik", "Zapisz się po szablon", "Odbierz kupon zniżkowy". Link w bio prowadzi do strony zapisu, a obserwujący, którego zasięg dziś masz, jutro staje się subskrybentem, do którego masz dostęp na zawsze. Jeśli nie wiesz, co dać w zamian za email, mamy 7 sprawdzonych pomysłów na lead magnety.
Od czego zacząć
Nie potrzebujesz tysięcy subskrybentów, żeby zacząć. Pierwszych 100 osób na liście jest warte więcej niż 10 000 przypadkowych obserwujących, bo to ludzie, którzy świadomie chcą Cię słuchać. Jeśli zaczynasz od zera, krok po kroku przeprowadzamy przez to w przewodniku jak zbudować listę mailingową od zera.
W heyhey całość, od strony zapisu, przez dostarczenie lead magnetu, aż po wysyłkę kampanii, ogarniasz w jednym miejscu, po polsku, z fakturą VAT. Nie potrzebujesz własnej strony ani wiedzy technicznej. Wgrywasz plik, wybierasz motyw, publikujesz, i link gotowy do wrzucenia w bio Instagrama.
Instagram daje Ci zasięg dziś. Lista mailingowa daje Ci publiczność na lata. Im wcześniej zaczniesz zamieniać jedno w drugie, tym bezpieczniejszy jest Twój biznes jako twórcy.
Do usłyszenia,
Kasia